Wrocławski Teatr Współczesny - Pidżamowcy

Reportaże Partnerzy DOKIS

Banda Ampuły terroryzuje pacjentów! Mafiozo w pidżamie pokątnie rozprowadza leki przeciwbólowe w szpitalu – za odpowiednią cenę, oczywiście. Życie pidżamowców koncentruje się wokół dwóch równie niedostępnych źródeł upragnionych leków: „świętej” szafki w gabinecie lekarskim i nielegalnych zasobów dilera. Dni upływają na wypatrywaniu pielęgniarki z kolejną dawką leków. „Jeśli istnieje Bóg, musi być anestezjologiem.” – mówi jeden z pacjentów. Niestety, szanse na ingerencję sił wyższych są znikome. Pacjenci muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Zapowiada się szpitalna rewolucja! Do tej śmieszno-smutnej historii szpitalnej rebelii twórcy spektaklu włączyli fragmenty opowieści autentycznych, przywołując głosy pacjentów i lekarzy. Pomiędzy prawdą a fikcją znalazło się miejsce dla rozważań nad istotą bólu. Nie tylko fizycznego. Sztuka Pidżamowcy to zbiorowe theatrum lęku przed reglamentacją „życia bez bólu”. Największa nierówność społeczna, jaka nas czeka, a może już się dokonuje, to fizyczne cierpienie wobec terroru szczęśliwego, bezbolesnego życia, które oferuje współczesna kultura pod postacią zaawansowanej farmakologii. Jedni, zazwyczaj nieliczni, mają do niej dostęp, reszta – nie. Innymi słowy: bogatym – morfina, biednym – polopiryna. To zapis rewolty i utopijne marzenie o świecie, w którym możemy unieważnić, zniszczyć ból. To religia przyszłości. Bo przerastają nas nasze cierpiące, umierające ciała, a metafizyczna perspektywa już nie wystarcza. Chrystus cierpiał na krzyżu i nie znalazł się nikt, kto podałby mu znieczulenie. My, bez znieczulenia – pojmowanego i dosłownie, i w przenośni – nie umiemy wytrzymać w rzeczywistości, którą sami stwarzamy. „Chciałem na nowo zmierzyć się z problemem, którym żyłem pisząc „Walizki hipochondryka” – mówi Mariusz Sieniewicz. – Pidżamowcami polemizuję ze swoją powieścią, doprowadzam bunt cierpiących do szczęśliwego, choć straceńczego końca. Postanowiłem steatralizować ból, cierpienie i farmakologiczny eskapizm, sprowadzić go do wyostrzonych relacji interpersonalnych, zewnętrznych. Jest jeden facet, który oferuje Elizjum zapomnienia, jest cały szpital, który o tym Elizjum marzy. Z tego powstało napięcie, tykająca bomba”. realizatorzy: reżyseria: Marcin Liber scenografia, projekcje wideo, światło: Mirek Kaczmarek kostiumy: grupa Mixer [Dorota Gaj-Woźniak, Robert Woźniak, Monika Ulańska] muzyka: Filip Kaniecki

Inne w tych kategoriach: